Styl życia > 

Młode pary robią sobie intymne zdjęcia. Przekraczają granice?

Agata Piasecka

2012-09-30

U nas namiętne pocałunki i zdejmowanie pończoch pod okiem kamery. W Stanach wspólne zdjęcia pod prysznicem. Za rok ta moda niemal na pewno dojdzie do Polski. Stałe przesuwanie granic intymności niepokoi psychologów. Bo niemal pewne jest, że takim parom obcowanie z jednym partnerem nie wystarczy

fot. Michella Jonne

Nowożeńcy maja coraz mniej do ukrycia. Czy to dobrze?
+ zobacz powiększenie

Przygotowanie, wesele i noc

Film przedstawiający ślub i wesele trwa najczęściej 2-2,5 godziny. Wypełniają go przygotowania, sama ceremonia i część weselnej zabawy. Ale konkurencja na rynku jest coraz większa, więc firmy muszą dać klientom coś wyjątkowego. Zwłaszcza że ceny filmów z wesel wahają się od 1000 zł do nawet 2500 zł (cenę podnosi kamerzysta i miejsce wesela).

Takim bonusem jest filmik z nocy poślubnej. - Decyduje się na nie zwykle połowa moich klientów, zwłaszcza, jeżeli ujęcia można nagrać od razu tam, gdzie odbywa się wesele. Zdarzają się też tacy, którym zależy, aby film nakręcony był w ich mieszkaniu - tłumaczy Maciej Mazur ze Studia DV. Filmik trwa zwykle niecałe pięć minut, młodzi wybierają, jaki utwór ma lecieć w tle - zazwyczaj są to tzw. "pościelówki", czasem przeboje disco polo. Fabuła jest podobna - para ucieka z wesela, szuka wolnego pokoju, kiedy go znajduje, pan młody przenosi pannę przez próg i zaczyna się gra wstępna. Pocałunki, kieliszek szampana, czasem wódki, a potem przytulanie, zdejmowanie pończoch, podwiązek, kamizelki, aż w końcu pan młody wyprasza kamerę albo zasłania ją marynarką.

- Prawie wszyscy trzymają się zaproponowanej przeze mnie fabuły. Nie kręcimy dubli i nikt nie czuje się skrępowany, bo młodzi traktują to jako dobrą zabawę na zakończenie zamiast weselnego tańca w kółeczku.

Po wpisaniu na YouTube hasła "noc poślubna" można zobaczyć kilkanaście mniej lub bardziej erotycznych klipów: od pocałunków po zaglądanie pod gorset panny młodej. Część jako reklamówki wrzucają firmy, które kręcą takie filmy, część świeżo upieczeni małżonkowie.

W reakcjach internautów przeważają komentarze typu "ciekawe, co na to babcia albo mama". Nie brakuje komentarzy o odzieraniu się z intymności. Podobnie jest na internetowych forach ślubnych, filmy maja tyle zwolenniczek, co przeciwniczek. Bo akurat tam wypowiadają się głównie przyszłe panny młode. Część pisze, że to "obciach i żenada", z kolei inne widzą w nagraniu "pamiątkę namiętności".

A w Ameryce zdjęcia "po"

Amerykańskie pary młode poszły w tym roku o krok dalej i zamawiają fotografa, który zrobi im zdjęcia po nocy poślubnej. Wszystko za sprawą Michelle Jonné, fotografki z New Jersey, która uważa się prekursorkę "morning after photos". Kiedy Jonné pod koniec sierpnia wprowadziła taką usługę, tematem zainteresowały się wszystkie media, od Huffington Post do telewizji ABC. Dziennikarze pytali, po co, a panny młode odpowiadały, że wtedy mają najlepszą figurę i chcą ja uwiecznić na fotografii.

Ilość erotyki na zdjęciach zależy od pary młodej, część decyduje się na nieerotyczne pozy, np. para skacząca w bieliźnie na łóżku, inne wolą mocniejszą wersje, zbliżenia na usta podczas namiętnego pocałunku albo wspólny prysznic. W przeciwieństwie do klasycznych zdjęć ślubnych, nie ma już białych pończoch, rzadko pojawia się zbliżenia na obrączki, więc praktycznie nie różnią się od zwykłych zdjęć z pogranicza erotyki. Chętnych za oceanem nie brakuje. - Coraz więcej fotografów oferuje taką usługę, w Polsce też się znajdą - prognozuje fotograf Oskar Kosowski z Photoprospect. - Na takie zdjęcia na pewno zdecydują się odważniejsze pary, które nie będą się krępowały okazywać sobie czułość przed obiektywem. Jeżeli zdjęcia nie będą mocno erotyczne, to ich cena nie powinna przekraczać ceny zwykłej sesji, czyli ok. 3000 tysięcy razem ze zdjęciami plenerowymi, ślubem i weselem. Za samą rozbieraną sesję trzeba by zapłacić minimum 2000 zł.

Dlaczego decydujemy na takie nagrania?

Dla "Metra" Prof. Katarzyna Popiołek, psycholog SWPS

"Istniejesz na tyle, na ile wiedzą o tobie inni". To hasło dawniej dotyczyło tylko celebrytów, w tej chwili wszystkich. Granice intymności zostały tak zawężone, ze trudno je już określić. A kiedy lepiej pokazać siebie, jak nie w tym dniu, gdy nad pięknym wyglądem pracował sztab ludzi? Przy okazji można tez udowodnić, że jest się na luzie, a przede wszystkim bardzo sexy.

Psychologowie ten zmniejszający się zakres intymności widzą jako coś niebezpiecznego. Jeśli potrzeba nam coraz więcej adrenaliny, by życie intymne miało dla nas smak (a to daje jego upublicznianie, dzielenie się nim z innymi), to codzienne obcowanie z jednym partnerem może stać się zbyt mało atrakcyjne. Takie pary mogą mieć większą skłonność do poszukiwania adrenaliny, co może się skończyć szukaniem dziwnych miejsc do intymnych zbliżeń. Czy będą zdradzać? Raczej nie, ale trójkąta już bym nie wykluczała.

Przypuszczam, ze pary będą posuwały się w tym ekshibicjonizmie coraz dalej. Zdjęcia "po" też niedługo do nas przyjdą, zwłaszcza że ciągle imponuje nam wszystko to, co amerykańskie.

Udostępnij link: Facebook